psy rasowe

O karmach dla zwierząt

Właściciele psów i kotów zwykle starają się dawać swoim zwierzakom jedzenie, które zaspokoi wytworzone przez ewolucję potrzeby. Jednak to, co jest dobre dla ludzi, niekoniecznie służy zwierzętom. Na przykład wszechobecna w naszej kuchni sól przyczynia się do powstawania chorób serca, a niedobory składników, bez których my możemy się obejść, bywają dla zwierząt zabójcze.

Dlatego coraz większą popularność zyskują gotowe karmy przystosowane do potrzeb gatunku, a nawet konkretnej rasy zwierzaków. Choć pomysł na takie jedzenie powstał pół wieku temu, to dopiero od kilkunastu lat potrafimy opracowywać naprawdę dobre karmy. To zasługa grubych milionów dolarów inwestowanych w badania nad jedzeniem dla psów i kotów. Na świecie istnieje kilkadziesiąt firm prowadzących laboratoria, w których określa się optymalny skład zwierzęcej diety i próbuje opracować karmę doskonałą. Kilka światowych organizacji zrzeszających producentów karmy wydaje zalecenia, w których określone są najważniejsze składniki niezbędne dla zdrowia psów i kotów.


Jednak samo przejście na gotowe karmy nie gwarantuje zdrowia. Trzeba sobie zdawać sprawę, że karmy różnią się od siebie, tak jak jedzenie z McDonald’s od posiłku w dobrej restauracji. – Niestety, w Polsce wciąż wielu ludzi nie rozróżnia rodzajów karmy dla zwierząt.

Tymczasem różnice mogą być naprawdę duże. Psie i kocie jedzenie sprzedawane w Polsce można podzielić na dwie grupy: podstawową i premium. Pierwsza z nich to to, co widzimy w każdym sklepie spożywczym: Pedigree, Chappi, Darling, Frolic, Kitekat czy Whiskas. Drugiej nie spotkamy w supermarketach czy sklepach osiedlowych – sprzedają ją wyspecjalizowane sklepy z artykułami dla zwierząt oraz lecznice weterynaryjne. Tu znajdziemy Royal Canin, Eukanubę, Hill’sa, Iamsa czy Purinę. Skąd tak zdecydowany podział?
To kwestia ceny. Za 10-kilowy worek karmy z segmentu podstawowego zapłacimy około 40 złotych. Za taką samą ilość karmy premium – około 160 złotych. Gdyby obie stały obok siebie na półce supermarketu, nikt nie sięgnąłby po tę droższą. Tymczasem specjalista jest w stanie wytłumaczyć, dlaczego warto zapłacić więcej.

Składniki karm:

Na opakowaniach karm dla zwierząt pojawiają się czasami niezwykle brzmiące nazwy składników w rodzaju słowiczych języczków, króliczych łapek lub przynajmniej wątroby dzika. Taki napis zobowiązuje, więc producenci faktycznie dodają opisany składnik. Tyle że jego zawartość jest zazwyczaj śladowa – wrzucenie do setek kilogramów masy kilku kilogramów egzotycznego składnika nie kosztuje wiele, a daje doskonały efekt marketingowy.
Wiele wątpliwości wśród właścicieli wzbudza umieszczana w składzie karmy pozycja „popiół”. Nie chodzi tu jednak o dodawanie jakiejś spalenizny – w ten sposób określa się zawartość składników, które by pozostały, gdyby karmę spalić w specjalnych warunkach. To zazwyczaj składniki mineralne i inne elementy, które nie ulegają strawieniu, ale są niezbędne, by pokarm był pełnowartościowy.